jelita neurogennego

Dziś temat trochę inny niż wszystkie, ale ciekawy i mam nadzieje, że bardzo pomocny osobom z uszkodzeniem rdzenia kręgowego, w szczególności dla osób z przepukliną oponowo – rdzeniową.

Spróbuję przybliżyć Wam problem „jelita neurogennego” i co tak naprawdę dzisiejsza wiedza medyczno – akademicka wie i z jakim skutkiem potrafi pomóc, a w jaki sposób podchodzi do takich objawów osteopatia.

A więc zachęcam do lektury i przemyśleń. ? Byłoby mi niezmiernie miło, gdybyście podzielili się w komentarzach pod postem swoim doświadczeniami radzenia sobie z takim problemem.

Kilka faktów związanych z problemem jelita neurogennego

  1. W przepuklinie oponowo – rdzeniowej głównym winowajcą większości problemów jest uszkodzenia nerwów rdzeniowych lub rdzenia kręgowego.
  2. Wypróżnienie zachodzi w momencie, gdy treść kałowa swoją masą rozciąga ścianę bańki odbytnicy. Zachodzi wtedy szereg procesów fizjologiczny oraz neurofizjologicznych co skutkuje rozluźnieniem mięśnia zwieracza wewnętrznego odbytu.
  3. Układ nerwowy człowieka (i nie tylko) dzieli się na część ośrodkową (centrum sterowania – mózg i rdzeń kręgowy) oraz obwodową (przekazującą i zbierającą informacje – nerwy, sploty). Jednak nie tylko, mamy jeszcze jeden układ, który będzie dziś istotny – autonomiczny układ nerwowy.

W tym wpisie nie będziemy się koncentrować na przepuklinie oponowej, jestem pewny, że większość osób, których dotyczy ten problem ma wiedzę na ten temat. ?

Mięsień zwieracza wewnętrznnego

Odnośnie mięśnia zwieracza wewnętrznego: jest on unerwiony głównie ze splotu krzyżowego, czyli wysokość 3-4 kręgu kości krzyżowej. Nie jest zależny od naszej woli – oznacza to, że nie mamy nad nim kontroli. Ale to nie tak do końca, ponieważ występuje jeszcze jeden mięsień zwieracz odbytu- zewnętrzny. Nad nim już mamy kontrolę i przy prawidłowych procesach neurofizjologicznych jesteśmy w stanie kontrolować defekację.

Zakładam, że większość z Was nie słyszała o układzie autonomicznym. Jest to system niezależny naszej woli. Dzieli się na dwie części WSPÓŁCZULNĄ (s. sympathicum) i PRZYWSPÓŁCZULNĄ (s. parasympaticum).

Układ współczulny

Układ współczulny zwęża naczynia krwionośne układu pokarmowego, działa hamująco na ruchy perystaltyczne – czyli te, które są pożądane do przesuwania treści pokarmowej, przyspiesza pracę serca oraz powoduje rozszerzenie źrenic i oskrzelików. Część współczulna układu autonomicznego znajduje się głównie w piersiowym, dolnym szyjnym i górnym lędźwiowym odcinku kręgosłupa (do L1-2).

Mięsień zwieracza wewnętrznnego

Układ przywspółczulny działa prawie dokładnie odwrotnie. Przyśpiesza ruchy perystaltyczne, skurcze pęcherza, stymuluje wydzielanie dużej ilości śliny, hamuje czynność serca, zwęża źrenice i oskrzela. Mieści się głównie w obszarze kości krzyżowej (poziom S2-4) oraz co ważne, w nerwach czaszkowych III, VII, IX i X. Ten ostatni, n. błędny jest często utożsamiany z unerwieniem całego jelita grubego. Nie ma on znacznego wpływu na defekacje, ponieważ unerwia jelito grube tylko do wstępnicy, czasami do 1/3 długości poprzecznicy. W naszym przypadku mamy do czynienia z esicą i odbytnicą, a to jest już unerwienie z poziomu kości krzyżowej.

Przy prawidłowej pracy części współczulnej i przywspółczulnej układ autonomiczny dąży zawsze do homeostazy, czyli do równowagi i zdrowia.

Pozostałe czynniki wpływające na autonomiczny układ nerwowy

Oczywiście jest wiele innych czynności, na które wpływa autonomiczny układ nerwowy. Jednak przyjrzyjmy się zwolnieniu ruchów perystaltycznych oraz zmniejszeniu dostarczania krwi do danej tkanki – w tym przypadku esicy i odbytnicy.

W momencie uszkodzenia rdzenia kręgowego lub nerwów rdzeniowych dochodzi do przerwania ciągłości przekazu informacji. Może zdarzyć się tak, że dana osoba ma zachowaną ciągłość tkankową struktury nerwowej, jednak sama funkcja jest zaburzona. W tym przypadku docelowo bodźce (impulsy nerwowe) również nie będą przekazywane dalej.

Analiza przypadku - dlaczego i jak postępować

Skupmy się na przykładzie. Uraz na poziomie czwartego kręgu lędźwiowego (L4). Przerwanie przekazu informacji dalej poniżej L4. Unerwienie przywspółczulne esicy i odbytnicy współczulne to splot krezkowy dolny, czyli poziom S1-2, a unerwienie współczulne to L1-2. Wnioskujemy zatem, że układ współczulny działa „prawidłowo” a przywspółczulny już nie, ponieważ nie ma możliwości przekazu informacji poniżej L4.

Jak wygląda informacja w drugą stronę?

W momencie, gdy bańka odbytnicy zostaje napełniona, ściana jelita zostaje napięta. Daje to informacje do układu nerwowego, aby układ przywspółczulny (ten który przyspiesza ruchy perystaltyczne) został aktywowany. Następnie, powinny rozpocząć się mocniejsze ruchy ściany bańki odbytnicy, a mięsień zwieracz wewnętrzny rozluźnić się. I po problemie.

Jednak przy uszkodzeniu rdzenia lub nerwów rdzeniowych informacja nie dociera do części przywspółczulnej. Dlatego nie zwiększają się ruchy jelita, a treść w nim zawarta nie może wydostać się z ciała. Zbyt długie przebywanie masy kałowej w jelicie powoduje zaparcia, co może skutkować kamieniami kałowymi. Dodatkowo poprzez takie zostawienie treści kałowej w jelicie i brak cyklicznego opróżniania bańki odbytnicy „przyzwyczajamy” ścianę jelita do leniwej pracy. Dlaczego? Ponieważ układ współczulny jest cały czas aktywowany bez możliwości odpowiedzi układu przywspółczulnego. W organizmie, a w szczególności autonomicznym układzie nerwowym musi być zachowana równowaga. Coś działa odpowiadając czemuś, nic nie dzieje się bez przyczyny.

W takim razie co zrobić?

Odwieczny dylemat: wywoływane wypróżnienia czy czekanie i zmuszanie organizmu do samodzielnej pracy, której de facto nie podejmie z racji uszkodzenia? Otóż można mówić o zwycięstwie usuwania treści kałowej poprzez wywoływanie wypróżniania za pomocą zewnętrznych czynników (wlewki itp.). Dlaczego? Z racji małej, ale istotnej informacji, na którą natknąłem się przez przypadek. Oprócz ruchów perystaltycznych, jelita mają własny niezawodny ruch kosmków i „własne ruchy rotujące”. Ale działa to tylko w przypadku, gdy ściana jelita nie jest nadmiernie napięta / rozciągnięta.

Dla osób, które chciałyby namacalny dowód w postaci artykułów, badań itp. – osobiście się z nim nie spotkałem. Natomiast widzę różnicę pracy nad tym problemem w gabinecie. Dobrze „zaopiekowane” jelito nie idzie w stronę bezradności i nie poddaje się samoistnie. Organizm zawsze dąży do samoleczenia (A.T. Still)

Oczywiście każdy człowiek jest inny i nie ma jednakowych uszkodzeń rdzenia kręgowego.

przyczyny problemow z jelitami
osteopatia i fizjoterapia w problemach jelitowych

Mam nadzieję, że ten wpis, chociaż w niewielkim stopniu otworzy myślenie i pokaże, że najlepiej i najbezpieczniej jest nauczyć się słuchać własnego organizmu. On nigdy się nie myli.

Artykuł przygotował Piotr Federowicz osteopata

Zostaw swoją odpowiedź